Skocz do zawartości
Części Nissana - iParts.pl

Coś się pali, ale co?


xpert17
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie, ja znam już rozwiązanie poniższej zagadki, ale wklejam tę historię bo jestem ciekawy czy na podstawie poniższego opisu ktoś z Was wpadnie na pomysł co działo się z samochodem. Nawet jak nie konkretnie, to czy przynajmniej komuś nasunie się podejrzenie gdzie szukać, co sprawdzać. Ponieważ w autoryzowanym serwisie Nissana po opisaniu poniższych objawów nie udało się znaleźć niczego podejrzanego, mimo iż rzekomo oglądali wszystko w samochodzie, pod maską, od spodu, nawet podobno sprawdzili czy to dywaniki się nie topią od gorącego nawiewu (chociaż sprawa miała miejsce latem). Więc zastanawiam się na ile rzeczywiście to było tak nietypowe, że nikomu nie przyszło do głowy zajrzeć... (no właśnie, gdzie?).

Otóż 10 czerwca br. w autoryzowanym serwisie Nissan mój Nissan Note z 2012 roku odbył płatny przegląd "po 160 tysiącach". Regularnie co 20 tys. km zamawiam takie przeglądy, zgodnie zresztą z zaleceniami producenta (no i żeby wymienić olej i takie sprawy). Zamówiłem dodatkowo badanie zbieżności, bo pan wymieniający opony zauważył, że zużywają się nierównomiernie. Nie wiem czy wykazało to właśnie to badanie zbieżności czy wystarczyłyby nawet zwykłe czynności przeglądowe, w każdym razie ujawniono potrzebę wymiany drążka kierowniczego, co też uczyniono w dniu 26 czerwca. Nie ma to żadnego związku z sytuacją, którą opisuję, ale pokazuje, że w ostatnim czasie ktoś ten samochód oglądał, a przynajmniej 10 czerwca powinien go oglądać dokładnie, bo zapłaciłem za to milion monet, a 26 czerwca też powinien go oglądać chociażby niechcący.

Właściwa historia jest taka, że 16 czerwca (czyli tydzień po płatnym przeglądzie) jadąc autostradą poczułem dziwny zapach w samochodzie. Nie wiadomo skąd się dobywał, nie czuć go było z nawiewu, ale ewidentnie czuć go było wokół samochodu w momencie gdy się zatrzymałem i otworzyłem okna. Był to bardzo charakterystyczny, gryzący zapach palonego jakby bakelitu czy winylu. Kontrola czy coś się nie pali pod maską niczego nie wykazała. Zresztą, zapach się momentalnie rozwiał i nie można było "nosem" wyczuć jego źródła. Ponieważ sytuacja nie powtórzyła się ani w dalszej podróży, ani w kolejnych dniach jeżdżenia po mieście, nie wspominałem o tym w serwisie gdy wymieniali drążek 26 czerwca (zakładam jednak, że do wymiany drążka trzeba jednak samochód podnieść na podnośniku i nie robią to ludzie w klapkach na oczach). Potem mało jeździłem i tylko po mieście, z małą prędkością i na krótkie dystanse.

Niestety, sytuacja wystąpiła ponownie podczas jazdy autostradą 12 lipca i to już w bardzo intensywnej wersji. Byłem wręcz przekonany, że ten samochód się pali, tak intensywny i gryzący był zapach palonego plastiku, wyczuwalny teraz również wewnątrz samochodu. Przy czym oględziny (z zewnątrz, robione przeze mnie będącego samochodowym laikiem) wszystkich podejrzanych elementów - a więc pod maską sprawdziłem czy coś się nie pali, nie topi, czy jakiś element nie jest podejrzanie gorący, czy może nie przykleiła się gdzieś jakaś torebka foliowa - niczego nie wykazały. Nie grzały się też koła / hamulce. Dolałem trochę płynu do chłodnicy, bo zbiorniczek wyrównawczy był pusty (aczkolwiek temperatura płynu w chłodnicy niezmiennie wynosiła 91 stopni, mam ODB2 przez bluetootha podłączone do nawigacji, która pokazuje mi różne parametry samochodu jak również ewentualne błędy, których oczywiście nie było, dla porządku dodam, że nie świeciła się żadna kontrolka, żadna check engine, nic takiego).  Po dolaniu płynu smrodu w dalszej podróży już nie czułem, aczkolwiek jechałem już trochę wolniej niż wcześniej.

W kolejnych dniach sytuacja powtórzyła się jeszcze kilka razy, za każdym razem gdy jechałem z dużą prędkością autostradą. Podczas jazdy w mieście nie czułem żadnych podejrzanych zapachów. Wszystkie inne elementy samochodu pracowały normalnie, silnik miał normalną moc, nic nie stukało itp.

W dniu 24 lipca pojechałem do autoryzowanego serwisu Nissan właśnie z tym konkretnym problemem, który opisałem tak jak opisałem go Wam powyżej.. Odebrałem samochód po kilku godzinach, ale serwis nie znalazł żadnej usterki ani przyczyny tego podejrzanego zapachu. Samochód rzekomo był oglądany ze wszystkich stron, właśnie w celu znalezienia tej przyczyny. Sprawdzono chłodnicę, sprawdzono czy z silnika nie ma wycieków oleju, który mógłby kapać na coś gorącego (chociaż moim zdaniem nie był to zapach oleju). Usłyszałem, że może gdzieś od spodu przyczepił się jakiś plastikowy śmieć, może gdzieś na gorący silnik coś kapnęło, może gdzieś wpadła jakaś plastikowa podkładka. W każdym razie nic, co byłoby widać. "Gdyby się powtórzyło, to proszę wrócić i będziemy dalej szukali".

No nie wróciłem już, bo 10 sierpnia wyjechałem na wakacje, daleko. A w drodze, ledwo wyjechałem z Polski, a tu... duszący zapach palonego bakelitu. Wszędzie. Rodzina kaszle. Nie wiadomo, czy jechać dalej, czy wracać, czy może wyciągać gaśnicę?

W autoryzowanym serwisie Nissana w Brnie znaleźli usterkę w chwilę. Właściwie było ją widać gołym okiem, gdy się wiedziało gdzie patrzeć. Uprzejmy pan mechanik dokładnie mi to pokazał. Jak myślicie, co to było?

 

 

 

 

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jak znam życie,to mechanik zostawił coś po od siebie podczas przeglądu auta.

Wkrętak z rączką plastykową?

 

  • Upvote 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie. Mechanik był chyba lekko niewidony, ale nic nie zostawił po sobie (może z wyjątkiem złego wrażenia).

Wasze odpowiedzi pokazują, że problem nie był oczywisty i trudno tak od razu zgadnąć przyczynę awarii. Nie chodzi jednal o to, żeby mechanik był jasnowidzem, ale żeby oglądając samochód zrobił to starannie.

Moje myślenie (laika) poszło w stronę tego, że może to coś z alternatorem, może daje za duże napięcie (ale komputer pokazywał standardowe 14,1 - 14,3), może pasek o coś obciera. Dlatego zacząłem oglądać pod różnymi kątami okolice alternatora i znalazłem... nieprzykręcony przewód masowy!Jak ten mechanik robił przegląd (zarówno ten płatny, z wymianą oleju, jak i to poszukiwanie "co tu mogło się palić")?

Ale nie, ten przewód masowy nie miał nic wspólnego z problemem. Nie był to też alternator ani w ogóle nic z elektryką.

20190806_103609.jpg

Edytowane przez xpert17
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mam nawigację Garmin. Jakąś starą, kupowałem 7 lat temu. Ale chyba wszystkie Garminy współpracują z takim gadżetem, który nazywa się ecoRoute HD.

Podłączasz go do odb2 i on łączy się bezprzewodowo z Garminem, dzięki temu nawigacja może pokazywać np. zużycie paliwa. Albo inne parametry (temperaturę płynu, napięcie akumulatora,  kąt wyprzedzenia zapłonu i takie tam). Może też zamiast z Garminem sparować się po prostu ze snartfonem i wtedy te parametry pokazuje po prostu aplikacja, może też robić wykresy i jeszcze mnóstwo innych opcji, z których nie korzystam.

Pokazuje też błędy (oczywiście nie kasuje ich!). Zabawka kosztuje około 400 zł. Dla mnie osobiście przydatne jest to do monitorowania ekonomicznej jazdy - jest na to oddzielna aplikacja w nawigacji, pokazuje (na podstawie zużycia paliwa i obciążenia silnika) jak bardzo "eko" jest Twój styl jazdy. Ja z tego korzystam. No i zawsze można szybko sprawdzić czy np. płyn w chłodnicy się nie gotuje.

W nowszych samochodach pewnie wiele z tych rzeczy komputer pokazuje na ekranie dotykowym. W notkach z 2012 takich bajerów nie było (mam wersję nawet hez nawigacji).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

22 godziny temu, xpert17 napisał:

Ponieważ w autoryzowanym serwisie Nissana po opisaniu poniższych objawów nie udało się znaleźć niczego podejrzanego,
...
zakładam jednak, że do wymiany drążka trzeba jednak samochód podnieść na podnośniku i nie robią to ludzie w klapkach na oczach

IMO cos dotykalo do ukladu wydechowego (kolektor wydechowy, DPF), jakas niedokrecona oslona?
BTW ktore to ASO? Brzezinska, Starowa Gora czy Milionowa (choc ci ostatni stracili autoryzacje)?
nadmierna wiara w umiejetnosci mechanikow ASO i uczciwosc ich wlascicieli czesto prowadzi do komplikacji dobrze dzialajacych dotad urzadzen i drenazu 'kieszeni'

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Brawo, dobry trop z układem wydechowym. Ale nic do niego nie dotykało.

Dalszy odcinek historii: spakowaliśmy się i całą rodziną wyruszyliśmy na Bałkany. W okolicach Ołomuńca w aucie nie dało się już wytrzymać z powodu intensywnego smrodu palonego plastiku. W końcu ktoś zajrzał po coś do bagażnika (wyładowanego torbami) a tam.... mały pożar!

20190812_082847.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

I oto finał historii.

Tak wyglądał tłumik końcowy, gdy 12 sierpnia zdemontowano mi go w ASO Nissana w Brnie. Czy 25 lipca on mógł wyglądać dużo lepiej? Czy można było przeoczyć te dziury gdy samochód był podnoszony na podnośniku?

Czeski pan mechanik pokazał mi lusterko, którego oni używają do oglądania górnej powierzchni tłumika - zwykłe lusterko na kijku. Podobno zawsze robią w taki sposób inspekcję podwozia, nie tylko gdy samochód jest na płatnym przeglądzie, ale zawsze gdy jest podniesiony do góry. Nie wiem czy w polskich ASO mają lusterko na kijku. Może to tylko czeski wynalazek, a instrukcja serwisowa od Nissana go nie przewiduje. A może właśnie instrukcja przewiduje oględziny tłumika, tylko w polskim serwisie kijek akurat się komuś ułamał?

W każdym razie oto rozwiazanie zagadki: przez dziury w górnej powierzchni tłumika gorące spaliny leciały prosto na dolną część bagażnika. Szczególnie działo się tak przy większym obciążeniu silnika, a przy dużej prędkości widocznie robiło się takie zawirowania powietrza, że te spaliny nie leciały nigdzie w bok. Wysoka temperatura powodowała, że smażyła się ta pianka, która wyłożony jest spod bagażnika (ta, w której jest schowane koło zapasowe i podnośnik). Dopóki bagażnik był pusty, pianka się smażyła pod dywanikiem, ale ciepło ostatecznie uciekało jakoś do góry. Gdy bagażnik został wyładowany walizkami, gorące powietrze nie miało już drogi ujścia i stopiło dywanik oraz walizkę (walizka praktycznie zaczęła się palić).

I to tyle. 

20190812_115659.jpg

  • Upvote 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

troche mnie to dziwi ze sam nie slyszales zmienionej pracy ukladu wydechowego, 
+ za relacje

zdradzisz ktore to ASO w Lodzi? obstawiam Brzezinska

Edytowane przez borge
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem dlaczego, ale te dziury nijak nie przekładały się na jakiś hałas z tłumika (w tej chwili mam nowy tłumik, sprawnie zamontowany w Brnie, i też nie ma różnicy). Oczywiscie może to ja jestem głuchy na starość.

W Łodzi tak, to jest to ASO o którym myślisz. Jest mi tym bardziej przykro, że jestem z nimi od 7 lat, od pierwszego przeglądu (auto kupowałem jeszcze u Przyguckich, ale natychmiast się przeniosłem na Brzezińską gdy tylko ruszyli, mam nawet fakturę z 2012 roku za montaż haka z jakimś numerem 2 albo 3). Nie chcę na razie hejtować tego ASO, chciałbym najpierw z nimi porozmawiać po powrocie z wakacji, we wrześniu. Liczę, że się dogadamy polubownie. Każdy może coś przeoczyć, uważam jednak, że o ile przy przeglądzie 10 czerwca mechanik mógł mieć gorszy dzień, albo po prostu ślepa plamka na oku zakryła mu akurat tłumik, to gdy przyjechałem 24 lipca z konkretnym problemem, że coś się pali w samochodzie - zostałem po prostu olany. W każdym razie mam spalony kawałek bagażnika i walizkę. Cieszę się przynajmniej, że nie jest spalone całe auto i że ostatwcznie dotarłem na wakacje (w czym duża zasługa miłych pracowników serwisu Nissana w Brnie).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W dniu 16.08.2019 o 22:28, xpert17 napisał:

chciałbym najpierw z nimi porozmawiać po powrocie z wakacji, we wrześniu. Liczę, że się dogadamy polubownie

jestem ciekaw wyniku rozmowy, dopisz prosze ciag dalszy

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, mati_wlkp napisał:

Jakby co, to mam ten styropian (gdzie jest lewarek i klucz) do zbycia :)

Na razie liczę, że dostanę go gratis w pakiecie przeprosinowym od ASO

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Heehe....osobiście nie znam nikogo kto dostał "zestaw przeprosinowy " z Polskiego ASO Nissana :D

Znając Polskie realia pójdą w zaparte, ale życzę powodzenia w drodze przez mękę. Miałem z nimi kilka razy do czynienia w ASO w Rybniku i dziękuję. W razie awarii wolę jechać do ASO w GB duzo prościej, przyjemniej i bezproblemowo.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zdecydowanie hańba dla ASO które nie zauważyło tłumika w takim stanie ! Ja Notka z 2006 roku kupiłem w 2015, i przyznam że nie raz mnie korciło zrobić też przegląd w ASO, ale zdrowy rozsądek skutecznie mnie od tego pomysłu odciągał. Takie historie potwierdzają mnie w przekonaniu że była to słuszna decyzja, chociaż podyktowana innymi, ekonomicznymi pobudkami. Ja tłumik wymieniałem przy 162k, stary był oryginalny, ale czy z 1 montażu to nie wiem. Był rozwalony w podobny sposób do tego Twojego. Dzisiaj mam na liczniku 190k i jedyne co mnie kusi to przy 200k zrobić mu płukankę z tej okazji. A tak poza tym wszystko działa jak tralala. Ostatnio nawet obszyłem kierownicę i wymieniłem mieszek (oczywiście na nieoryginalny !) więc nie planuję się go pozbywać :)

Edytowane przez NazgulXL
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 3 tygodnie później...
W dniu 17.08.2019 o 23:12, borge napisał:

jestem ciekaw wyniku rozmowy, dopisz prosze ciag dalszy

napisałem na 3 strony "reklamację", złożyłem na piśmie, na razie przez telefon dali do zrozumienia, że ją uznają i jestem zaproszony na środę na oględziny

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 1 miesiąc temu...

No dobrze, ciąg dalszy nastąpił i się zakończył, więc uczciwie muszę tutaj pochwalić ASO na Brzezińskiej w Łodzi, które przyjęło na klatę swój błąd i ze zrozumieniem odniosło się do moich oczekiwań co do naprawy szkody. Wnętrze bagażnika zostało odnowione, pomalowane, polakierowane, "pianka" wymieniona, dywanik gumowy jest nowy, nad tłumikiem osłona termiczna została wymieniona. Naprawa trwała 2 tygodnie, na ten czas dostałem oczywiście gratis zastępczego Qashqaia (chociaż tym to chyba sobie trochę zaszkodzili, bo teraz już na 100% wiem, że nie chcę zmienić samochodu na nowy, a wcześniej brałem to pod uwagę). Więc z mojej strony sprawa jest zakończona, jestem zadowolony (oczywiście wciąż wolałbym nie mieć tej przykrej przygody w podróży, ale powiedzmy, że wróciliśmy do stanu zero).

  • Thanks 1
  • Upvote 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

23 godziny temu, xpert17 napisał:

Naprawa trwała 2 tygodnie, na ten czas dostałem oczywiście gratis zastępczego Qashqaia (chociaż tym to chyba sobie trochę zaszkodzili, bo teraz już na 100% wiem, że nie chcę zmienić samochodu na nowy, a wcześniej brałem to pod uwagę).

gratki z powodu pozytywnego zakonczenia reklamacji, plusik dla Ciebie za komentarz
BTW 2 tygodnie pobytu auta w ASO... godne politowania no ale Nissan to nie Rolls-Royce gdzie czesc zamienna w Alpach wymienia mechanik ktory przylecial helikopterem w kilka godzin a pozniej firma odmawia przyjecia zaplaty, dementujac ze usterka i naprawa mialy w ogole miejsce : )

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, graphia napisał:

Z ciekawości - co Ci się w Qashqaiu nie podobało?

był stanowczo za duży na zewnątrz w stosunku do miejsca, które miał w środku
zwłaszcza bagażnik w porównaniu z Notem to jakiś żart

Poza tym - to akurat może kwestia konkretnej wersji - miał tylko jedno gniazdko 12V, w Nocie mam gniazdko również dla pasażerów z tyłu i trzecie w bagażniku, być może jest tak w jakichś bogatszych wersjach Kaszki, ale mnie akurat przez te 2 tygodnie to strasznie irytowało, bo wożę pasażerów, którzy muszą mieć dostęp do prądu, a i w bagażniku wożę często lodówkę. inna rzecz to te różne "ulepszenia" które stały się obowiązkowe od czasu 2012 roku kiedy kupowałem nowy samochód , typu system auto/stop albo kamerki w bocznym lusterku, nie dzięki.

Tak więc żyj mój Notku kolejne 7 lat w zdrowiu, bo na razie nie ma na co Cię zamienić. Już mówiłem kiedyś sprzedawcy w salonie, że gdyby Nissan wypuścił jakiś nowy model minivana, to proszę, na drugi dzień przychodzę i kupuję. A dopóki nie ma, to niestety - micra jest za mała, a czymś suvopodobnym / crossoverem to trochę wstyd w dzisiejszych czasach jeździć po mieście.
 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Minivany pomalu odchodza do lamusa, mieszkam na rynku ktory jest rajem minivanow , polowa marek juz nie robi, pozostali tylko najsilniejsi gracze, w sumie juz tylko 2-3 modele. Honda Odysey , Toyota Previa zagarnely rynek, widac jeszcze Chryslera Pacifica i marginalnie jakis korenczyk. Nawet krol chrysler voyager juz nie robiony , chodz na 2020 maja Pacifice przechrzcic na Voyagera. A byly przeciez marki ktore same robily po 3 modele.

Nie wyobrazam sobie klienta, ktory kupuje QQ dla miejsca w bagazniku i na to narzeka, klient powinien kupowac QQ dla mozliwosci posiadanie napedu 4x4, troche wiekszego przeswitu bedzie czul bezpieczniej sie w zimie, moze wiechac w jakas mniej utwardzona droge . Wogole nie widze sensu kupowania suva bez 4x4,AWD, takie modele tylko sprzedaja sie na Florydzie i podobnych miejscach.

Za chwile bede wyprzedzal przez pol roku sporo BMWu i sie smial ...jak ja jade 90km/h , a oni prawym pasem 50km/h

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, xpert17 napisał:

Już mówiłem kiedyś sprzedawcy w salonie, że gdyby Nissan wypuścił jakiś nowy model minivana, to proszę, na drugi dzień przychodzę i kupuję.

Voilà, Nissan NV200

nissan-nv200-combi-6.jpg

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

 Udostępnij

×
×
  • Dodaj nową pozycję...