Skocz do zawartości
Bartan

Strażackie Terrano w stanie spoczynku - konkretny remoncik

Rekomendowane odpowiedzi

Bartan

Witam Wszystkich, dojrzałem chyba do podzielenia się moimi doświadczeniami z rozpoczętego wiosną remontu naszego Terranka.

Zacznę od kilku zdań na temat samego pojazdu, jak i jego właściciela.

Samochód jest pierwszym pojazdem mojego syna Bartka, piszę ja, bo jemu komputer służy do celów raczej rozrywkowych i chyba nie uda mi się go namówić do pisania referatu. Terrano pojawiło się nieco przypadkiem. Szukaliśmy samochodu chyba z pół roku, ale gdy T1 trafił w krąg naszego zainteresowania, po 5 dniach stał już na placu. Urzekł nas i już nie było odwrotu. Kupowaliśmy oczami i sercem.

Sam pojazd służył w PSP powiatu Nakielskiego. Pojawił się w kraju w 2005 roku zza zachodniej granicy, gdzie pełnił taką samą służbę. Z tego co udało mi się dowiedzieć, to zadaniem jego było wożenie butli aparatów oddechowych i ciąganie zbiornika z 1,5 kubika wody. Potem jeszcze trafił w ręce dwóch prywatnych właścicieli.

Po pierwszych chwilach zachwytu przyszedł czas na chłodną ocenę stanu technicznego. Wiedzieliśmy, że stan ramy nie był najlepszy bo widać to było na pierwszy rzut oka. Ilość łat i lepień nie wróżyły nic dobrego. Stan zawieszenia też nie był rewelacyjny. Trudno nam było ustalić, czy wszelakie dźwięki i stuki pochodziły tylko z zawieszenia czy również z przeniesieni napędu. Jednak z samochodu nic nie ciekło i wszystkie napędy działały prawidłowo. Był jeszcze jeden jasny punkt o którym może przy dalszej okazji.

Tak więc nie było wyjścia, trzeba było coś z tym zrobić. Nie mieliśmy większych doświadczeń z remontami samochodów, ale mieliśmy ambicję zrobić co się da.

A gdy mowa o remoncie to oczywiście wszystkie drogi prowadzą do Yurka. I tam się dowiedzieliśmy, że prawie wszystko zrobimy sami. I o tym będę pisał :)

post-101435-0-53035800-1510010881_thumb.jpg

post-101435-0-49608800-1510010910_thumb.jpg

post-101435-0-98327900-1510010930_thumb.jpg

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
lemmy69

Joł, wjechałeś na sygnale

Faktycznie ładniuni Tyranek, perełka :)

Ochrzciliście go jakoś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bartan

Ups, jet bezimienny, spore niedopatrzenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
lemmy69

No Endrju, ja skończyłem ... kontynuuj opowieść o skośnookim feuerwehrwagen(-ie) 

 

Kurcze, coś kojarzę że ktoś kiedyś chwalił się tu na forum że ma albo widział ...  :huh:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bartan

Możliwe, ja kupiłem go w okolicach Płochocina. Jak ktoś zna pojazd, niech się odezwie.

A ja walczę jeszcze ze zdjęciami, muszę je pozbierać i ogarnąć.

 

Ale do rzeczy. Coś ok.grudnia ubiegłego roku ( to jakieś 3 miesiące po zakupie ), jasne już było, że z ramy nic nie będzie. Nie ma już czego i do czego łatać.  Zacząłem się rozglądać za ramą.  Wtedy chyba pierwszy raz trafiłem na Yurka, tak mi się wydaje, nie pamiętam. Na szczęście była jedna wolna na składzie. Stwierdziliśmy z młodym, że z ramą sami nie dam rady i weźmiemy od Yurka gotowca. Terminy były odległe, w przedziale luty - maj. Ale auto na chodzie, na dworze zimno, więc nie było pośpiechu.

Miesiące mijały i zacząłem się zastanawiać, jak my ogarniemy tą całą przekładkę. Nie mamy przecież o tym zielonego pojęcia. I tu powstał pomysł by odbyć szybki praktyczny kurs. Yurek zgodził się bez problemu. I gdy już zrobiło się w miarę ciepło, stawiliśmy się na miejscu i wzięliśmy udział w powstawaniu słynnego już na forum "Kwietnika".


Nauka była naprawdę owocna. Przeszliśmy kurs budowy konstrukcji do podniesienia i całego rozpinania góry z dołem. Co prawda silnik był inny, ale stał obok inny eksponat z takim samym.

Mając już jakieś pojęcie , gdy aura była już bardzo przyjazna, powtórzyliśmy operację na swoim. Poszło bez problemów.

post-101435-0-56412800-1510092913_thumb.jpg

post-101435-0-59111600-1510093942_thumb.jpg

post-101435-0-54670200-1510093961_thumb.jpg

post-101435-0-68914600-1510093978_thumb.jpg

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
lemmy69

No patrz, a ja żadnym zdjęciem tegom nie uwiecznił.

Tak było, umówiliśmy się na weekend ... i przyjechali Bartan (bo Ich dwóch jest: BART(ek) -syn i AN(drzej) - tatulo)

Dołączył jeszcze Połamany, no i odwiedził nas pierwszy w EZG właściciel Garbatego Jednorożca, Irek Ygrek.

Podnieśliśmy wtedy jednego dnia Saydakową Navarę i na deser mój Trytkowóz.

Faktycznie, wykombinowaliśmy z Andrzejem że zamiast tłumaczenia przez telefon lepiej będzie gdy przetrenują procedurę budowy rusztowania i samego podnoszenia budy u mnie ... a i ja skorzystam, bo we czterech zawsze łatwiej :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
fikolek2

Heh piękna robota,a Bartan wykupił jakieś patenty )) od ciebie Jurek? Takie pytanie mam czy nie lepiej użyć trawersa co by pasy dachu nie ściskały?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
lemmy69

No pewnie że lepiej ... Ale, niestety :( i wyżej.

Pasy wcale nie odkształcają dachu ;)

Wszystkie auta tak dźwigałem, nawet Pajero bez szybra i wzmocnień

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
fikolek2

Tak tylko zapytałem o ten trawers,bo u mnie w firmie mądrusie ściągały kabine z ciężarówki i poszła górą. Tylko tam inna konstrukcja i waga,bo dach.z reguły jest z tworzywa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
lemmy69

Przy okazji Patrola opiszę inne opcje ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bartan

Buda spoczęła na podporach i czas było zająć się silnikiem. Po rozebraniu konstrukcji do zdjęcia budy powstała mniejsza do zdjęcia silnika. Technologia ta sama, tylko pracy ze złożeniem ramek dużo mniej.


Zaczęło się rozbieranie podwozia. wszystko szło w miarę gładko. jedyne problemy na jakie trafiliśmy, to mocowanie wahacza tylnego do ramy i jedna ze śrub mocowania dolnego wahacza ( ta z łbem w wieloklin do flanszy drążka skrętnego ). Śruby przyrdzewiały to tulei i nie było szans na wybicie bez uszkodzenia. O ile śruba mocowania wahacza tylnego to nie problem, to tej drugiej zniszczyć nie chciałem. Jako że rama nie rokowała, więc w obu przypadkach zakończyło się cięciem ramy.

post-101435-0-23835900-1510516831_thumb.jpg

Po zdemontowaniu zawieszenia okazało się, iż kilka elementów wymaga naprawy. uszkodzenia nastąpiły na skutek przeciążeń lub niedbania o wymianę elementów gumowych zawieszenia.

Tak więc dolne wahacze miały powyrabiane otwory mocowań łączników stabilizatorów, niektóre opory ograniczników skrętu były wytarte na wylot. Na jednym z wahaczy widać było pęknięcie. Trzeba było naprawiać. Otwory pospawałem, a miejsce pęknięcia wzmocniłem wspawując drut fi8.

 

post-101435-0-98571000-1510517595_thumb.jpg


Górne wahacze wzmocniłem przy pomocy zestawu od Huberta.

post-101435-0-03217700-1510518650_thumb.jpg

 

Po zdjęciu sprężyn zawieszenia okazało się, że czopy do osadzenia sprężyn też nie ciekawie wyglądają. Kolejne spawanie.

post-101435-0-35077400-1510518844_thumb.jpg

 

Naspawywania wymagały też drążki reakcyjne, mocno podcięte o ramę. Niestety zdjęcia nie zrobiłem.

Edytowane przez Bartan
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
matuszek13

Buda spoczęła na podporach i czas było zająć się silnikiem. Po rozebraniu konstrukcji do zdjęcia budy powstała mniejsza do zdjęcia silnika. Technologia ta sama, tylko pracy ze złożeniem ramek dużo mniej.

Zaczęło się rozbieranie podwozia. wszystko szło w miarę gładko. jedyne problemy na jakie trafiliśmy, to mocowanie wahacza tylnego do ramy i jedna ze śrub mocowania dolnego wahacza ( ta z łbem w wieloklin do flanszy drążka skrętnego ). Śruby przyrdzewiały to tulei i nie było szans na wybicie bez uszkodzenia. O ile śruba mocowania wahacza tylnego to nie problem, to tej drugiej zniszczyć nie chciałem. Jako że rama nie rokowała, więc w obu przypadkach zakończyło się cięciem ramy.

attachicon.gif20170703_180431_1.jpg

Po zdemontowaniu zawieszenia okazało się, iż kilka elementów wymaga naprawy. uszkodzenia nastąpiły na skutek przeciążeń lub niedbania o wymianę elementów gumowych zawieszenia.

Tak więc dolne wahacze miały powyrabiane otwory mocowań łączników stabilizatorów, niektóre opory ograniczników skrętu były wytarte na wylot. Na jednym z wahaczy widać było pęknięcie. Trzeba było naprawiać. Otwory pospawałem, a miejsce pęknięcia wzmocniłem wspawując drut fi8.

 

attachicon.gif1503330854028_1.jpg

Górne wahacze wzmocniłem przy pomocy zestawu od Huberta.

attachicon.gifDSC_0200_1.jpg

 

Po zdjęciu sprężyn zawieszenia okazało się, że czopy do osadzenia sprężyn też nie ciekawie wyglądają. Kolejne spawanie.

attachicon.gifDSC_0080_1.jpg

 

Naspawywania wymagały też drążki reakcyjne, mocno podcięte o ramę. Niestety zdjęcia nie zrobiłem.

cześć, jestem nowym posiadaczem terrano czeka mnie taka sama przeprawa z ramą, będę śledził Twoje poczynania i pewnie w którymś momencie zgłoszę się o poradę , powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bartan

Na forum znajdziesz zawsze pomoc, jest wiele osób które mają duże doświadczenie i bez problemu pomagają. Ja coś też już wiem i chętnie pomogę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
matuszek13

Na forum znajdziesz zawsze pomoc, jest wiele osób które mają duże doświadczenie i bez problemu pomagają. Ja coś też już wiem i chętnie pomogę.

Ja dopiero zaczynam , i szczerze jestem przerażony....mam taki bałagan w głowie że szok. Jutro jadę do kogoś kto ma żucić okiem czy jeszcze chwile da się jeździć na tej ramię , potrzebuje trochę czasu na skompletowanie wszystkich rzeczy. Jak kupię ramę to na pewno będę Tutaj stałym bywalcem. Jurek mnie pocieszył to trochę mi dodało wiatru w żagle. Mam nadziej że to ogarnę z waszą pomocą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bartan

Miałem dokładnie to samo, no i jeszcze trochę mam ( buda jeszcze nie ruszona i też mnie przeraża ). Problem z określeniem stanu auta też miałem, oprócz rzeczy oczywistych ( dziury w ramie i luzy w zawieszeniu ) nie byłem w stanie określić czy wyją mi most lub skrzynia. Ilość dziwięków jakie wydawało autko była ogromna i nie do ogarnięcia dla mnie. Ale jeździło i sprawiało radość. Przyjąłem, że wszystko wyjdzie w praniu.

Jak już trafiłeś do Jurka to nic się nie martw.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
lemmy69

No widzicie, we dwóch zawsze raźniej  :emot060:

Zresztą tutaj kupa chłopaków jest, doświadczeni w bojach i żaden pomocy nie odmówi

A jak już dokończymy dzieła to trzeba będzie jakiś spot zorganizować ... 


Aaa, Matuszek nie cytuj całych postów bo zamulisz temat

backspace i zostawiaj tylko to co istotne dla Twojej odpowiedzi ;)


 

 

Naspawywania wymagały też drążki reakcyjne, mocno podcięte o ramę. 

Andrzej, jeśli były mocno podcięte to może bezpieczniej było by wymienić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bartan

Tak 2-3 mm były podcięte, myślisz że nie dadzą rady ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
lemmy69

Nie no, tyle to spoko

Tuleje od polibuszy są grubsze od oryginalnych więc dadzą radę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bartan

Wracając do głównego wątku.

Wszystkie zdemontowane z ramy elementy też nie wyglądały za ciekawie. Po fabrycznej farbie nie było już śladu, a korozja panoszyła się w najlepsze. Chcąc montować je ponownie trzeba było je odnowić. Ilość gratów była spora, a nie chciałem wozić tego nigdzie do piaskowania czy skrobać samemu szczotką.

Miałem jakiś dosyć wydajny kompresor więc podjąłem decyzję,  że będziemy budować piaskarkę i jakąś komorę.

Trochę czasu to trwało,  ale po przestudiowaniu opisów budowy ( również z forum ) i zgromadzeniu materiałów piaskarka powstała. Komora też, ale zdjęcie tylko z początkowego etapu budowy. Teraz można było zacząć wielką akcję czyszczenia.

post-101435-0-19959500-1510776207_thumb.jpg

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
lemmy69

I w tym miejscu muszę podziękować Andrzejowi za namiary na ścierniwo

nie jest może idealne do tego typu prac ale cena i łatwość dostępu super :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bartan

Gdy już było czym i gdzie piaskować, po przeprowadzeniu kilku prób i zakupie korundu, rozpoczęliśmy prace przy samochodzie. Wszystkie mniejsze elementy zmieściły się do komory i w miarę przyjemny i bezpyłowy sposób udało się wszystko wyczyścić. Można powiedzieć, że wpadliśmy w lekki szał piaskowania :). Oczywiście robiliśmy to etapami, bo w miarę szybko po piaskowaniu staraliśmy się malować.

Większy problem sprawiły duże elementy, most przedni, belka z drążkami skrętnymi, a przede wszystkim tylny most. Musieliśmy robić to na zewnątrz. Przygotowaliśmy jakiś kącik między ścianami, osłonięty folią i plandekami. Zakupiłem też piasek kwarcowy bo nie chciałem używać korundu na zewnątrz.

Piaskowanie przebiegło w miarę sprawnie, ale piasek był wszędzie. W uszach, oczach, włosach, pod ubraniem. Pył pokrył całą okolicę, szczególnie było to widać na samochodach i dachach ( sąsiadów również ). Dlatego takie operacje najlepiej wykonywać przed deszczem.

post-101435-0-56614600-1510859110_thumb.jpg

 

No i podkład na wszystko.

post-101435-0-37967000-1510859177_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
lemmy69

:spoko:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
saydack

Miło się ogląda jak ktoś pracuje ;)

Taka moja mała uwaga - na własnej krwawicy ostatnio przetestowana - jak masz wyciągniętą belkę wraz z drążkami skrętnymi to rozbij to teraz i poskładaj z zastosowaniem smaru miedziowego - jeżeli przyjdzie Ci kiedyś wymieniać drążek skrętny na trasie to nie ma opcji abyś tego dokonał.

Niedawno w pickupie wymieniałem drążki - żeśmy się namordowali - połączenie drążków z napinaczami jak zespawane - a zdarza się że drążki dokonają żywota w trasie i będzie bida ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bartan

Pracuje się też całkiem miło, szczególnie gdy widać jakieś efekty. Jurek mówił, że wyjęcie drążka z belki nie jest łatwe. Pewnie dlatego to odpuściliśmy.

Co prawda prawie cała rama już złożona, ale póki buda i silnik obok to można wszystko wyjąć. Do przemyślenia.

A tak dokładnie, to na czym polega problem z wyjęciem drążków z belki ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
saydack

drążek skrętny się "zespawuje" z napinaczem i przez to że nie można ich wyjąć z belki - zgodnie z instrukcją Jurka - palnik, duży młot i nap...nie mocno uderzać ;)

Ja sobie to tego celu zrobiłem kawałek rolki z nacięciem - która się spasowała w napinacz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×