Jump to content
Części Nissana - iParts.pl

Pan Jaroslaw


Guest Ptasiek
 Share

Recommended Posts

Guest Ptasiek

moje przygody z nissanem powiesc w odcinkach czyta kazdy sam

 

wizyta w salonie pytanie :

-macie takie cos ( navara 2007 LE ) ?

-odpowiedz OCZYWISCIE !!! OD REKI

-napewno od ręki ?

- 1000 % tylko przygotujemy 2 dni i juz jest

-no to biore prosze zapakowac ( znaczy przygotować bede za 2 dni )

tu nastapial przerwa na papierki, kase, leasing, itp .itp.( leasing zalatwialem sam czas operacyjny 6h - po rodzinnie :) )

za 2 dni telefon oczywiscie ja dzwonie, o ktorej mam byc bo musze dzien zaplanowac i co slysze w sluchawce, ojj ehhhh panie pawle . .hmmmm wie pan ... ojjjj .. na to ja dlaczego jeszcze nie ma ... i znow ojjjj ahhhhh bleblebeel .. .truttututu ... stara tata ....

no nic przeciez tego nie przeskowcze nie ma to nie ma .. ma byc jutro wiec dzwonie nastepnego dnia. i zgadnijcie co w sluchawce .. te same dzwieki ... srutututu bele bele .. auta nie bedzie w tą niedziele !!! ( tak sobie zrymowalem )

 

i tak historia sie powtarza przez nastepne ... 2 TYGODNIE. i tu czara goryczy sie przelala, ( w koncu nie byli jedynymi ktorzy sprzedaja ten towar - i wybralem ten salon tylko dlatego ze uslyszalem zapewnie OD REKI ! ) pojechalem do salonu. auto sie znalazlo.

Przekupiony i uglaskany zostalem darmowym przegladem po 30.000 km ( pierwsza rzecz o jaka zapytalem to czy dostane to na pismie !!! ) mysle sobie niech tak bedzie ! w koncu nobody is perfect.

I w koncu nastapil dzien sądu ostatecznego ODBIERAM AUTO. a wiec zaczynamy ogladanie, chodze, mlaskow i okrzykow radosci sprzedajacego nie ma konca, eeehhhh srutu tutu ... bele bele .... przepuszczam to wszystko miedzy uszami nie kodujac nic, bo nic sensownego nie slysze.

I nagle ... co widze mam auto porysowane wolam gogusia pokazuje palcem i nie slysze juz mlaskow, ehhuw i uhuw.... widze tylko jak blady strach paralizuje mojego dealera, cos jakby koloryt twarzy zmienia, mysle sobie kameleon czy co ? o malo co sie nie udlawi biedaczysko ( ja juz leje ze smiechu - oczywisie nie okazujac nic na zewnatrz ), z mina twardziela wiekszego niz Boguś Linda pokazuje ryse na slupku tylnym, na burcie rowniez, konkluzja moja jest taka : ze zakladajac wykladzinke, no jak to ludzie z nie swoim nie ma sie co pier**lic, jak sie porysuje to h*j. ( sorki za brzydkie wyrazy ale to niestety tak jest- nie moje a co mi tam )

Wiec dealer prosi swojego kompana z serwisu co by sprobowal to jakos usunac, maja ze soba jakie pasty itp. mysle - niech robia . ja bule nie porysowanymi banknotami wiec czemu auto ma byc porysowane.

zostalem zaproszony na podpisywanie papierkow. po 30 min . okazalo sie, ze nie da sie tymi, jak by to powiedziec domowymi sposobami tego usunać. Umawiam sie z dealarem na POLERKE !!! w nastepnym tyg. mysle ok. niech i tak bedzie. byle wsiasc do auta i pomknac w koncu czekalem 2 tyg. dluzej niz zaplanowalem a wiecie sami jak to jest gdy odbiera sie nowe autko z salonu.

- tu nastapiła przerwa ( w owym czasie, jezdze testuje, kolysze sie w aucie, spotykam sie ze slazakami w Ikei, tankuje 3 razy ogolnie jest dobrze, tylko slychac ten stukot - wiecej w watku o optymizmie w D40 )

mija tydzien zajezdzam do salonu . A pan JAROSLAW ZAPOMNIAL SOBIE DO MNIE ZADZWONIC ZE DZIS Z TEJ POLERKI NIE MA NIC !!! bym przyjechal jutro ( mam do kraka 60 km. a co mi tam lubie moja autko wiec bujnac sie raz jeszcze to sama przyjemnosc. Zdazylem wspomniec o tych dziwnych stukach, wiec pan Jaroslaw proboje mnie umowic z serwisem odleglym o 800 m dzwonic do nic 5 razy, niestety nie udaje mu sie to, wiec proponuje mi sie tam przejechac a on w tym czasie zadzwoni, wiec ruszam, wpadam na serwis mowie kulturalnie :

-Dzien Dobry

odpowiedz

-CZEGO ?

o zesz qurwa sobie mysle, tak nie moze byc, pytam o pana jaroslawa czy dzwonil, odowiedz brzmi :

- NIE i PRZESTAW PAN AUTO BO MI WJAZD ZASLANIA ( chyba slonce ) ! dzwonie wiec z mojej Noki do pana J. a pan J prosi mnie o przekazanie w/w telefonu serwisantowi( poniewaz nie moze sie dodzwonic, a co ja widze tel. stacjonarny milczy ) daje telefon i panowie urzadzaja sobie konferencje na moj koszt dobre 10 min. ( nie zebym sknera byl w koncu 400 min darmowych jest ale to chyba nie tak powinno wygladac )

Oddaja mi sluchawke i szanowny pan J. mowi nic z tego nie bedzie ! stukow nie sprawdza trzeba sie umowic ( przeciez ja qurwa bylem umowiony mysle sobie ) trzaskam sluchawka, pan J. zdazyl sie pożegnać juz ze mna, ale ja w duchu mysle sobie zaraz tam pojade i spuszcze komuś łomot, 3 dan w karate, joga, fittnes oraz plywanie synhroniczne sie trenuje ! wiec dam im do wiwatu.

Wpadam na salon pan J. stoi z kilentami, podbiegam, pierwszy strzal zalicza z misia, potem doslaje lokciem w nos padajac przytym na kolana, wiec sprzedaje mu glana i zeby odlatuja mu ze szczęki jak bociany w cieple kraje. A ze lezacego sie nie kopie daje mu spokoj, nagle podbiega inny klient i naparza lezacego,krzyczac cos za silnik, za klime, za alarm, za zamek , na sile go odciagam, wydedukowalem ze tez kupil navare i silnik mu rozwalilo... i tak poznajemy sie z crenschem.

mowie mu stary nie kop juz lezacego,ale nie sposob go odciagnac, na sile go odciagam i mowie huzarii rowerowej to nie przystoi, tak kopać lezącego. ...... ehhhh gdyby tak mozna bylo ( fragment o łomocie zostal sfingowany jak teczki SB-kow ) aczkolwieg wrocilem do salonu, nagadalem, co mialem trzaslem drzwiami, i jutro mam byc punkt 13.00

 

bojowo nastwiony wstaje rano, kapiel obowiazkowe golenie, biore kija bejsbolowego od wypadku, w koncu historia kołem sie toczy, wpadam na salon, szanowny pan J. juz czeka, umawiamy sie za 5 min w serwisie, on swoim autem ja swoim ( chyba sie bal po wczorajszej przygodzie ) oczywiscie ja jestem pierwszy ! i czekam. wpada pan J. bierze kluczyki i spisujemy zlecenie, Ja z ma wierna towarzyszka broni udajemy sie do restauracji ( jupiiii dostalismy kupony za 5 PLN-ow na potrawy i napoje, mysle sobie zaszalejemy !!! przeciez to tyle kasy !!! w baze mlecznym to caly obiad i kompot ze szklanki !! , wpadamy do restauracji a u pelno ludzi ktorzy by przezyli jakis kataklizmy poobijani jak by crensch kogos szukal, postanowiliśmy sie wycować w koncu jak mawia stare przyslowie nec herkules contra plures - co w wolnym tlumaczniu znaczy gdzie ludzi kupa tam i herkules d*pa- wiec wychodzimy ( a tak serio to walilo tam gorzej niz w barze V kat. )

zachodzimy do poczekali i tu niespodzianka SZYBA z widokiem na caly warsztat !!! mysle sobie popatrze!!

No i co widze panowie na mojej navarze proboja paste .... TEMPO ehehhhehhe czajac sie przy tym jak zajace po lesie( pan J. również uwija się jak może, czujac na plecach wzrok swojego oprawcy z dnia poprzedniego, szoruje lakier ze czarny robi się czerwony ! a tak przy okazji myślałem ze POLERKA to cos innego, ze to maszyną że na wolnych obrotach i w ogóle ale skoro to jest serwis i polerka wygląda jak wyglada nie odzywam się )

Mija kwadrans i widze ze dzielni wojowie poddaja się dzielny pan J. walczacy ja bulterier, twardy jak Tommy Lee Jones w ściaganym pada z wykończenia! Dzwonie

- I jak tam panie J. udalo się

- niestety panie Pawle , ale to nie moja winna, dojde kto co jak i dlaczego, wtedy bedzimy wiedziec kto to panu zrekompensuje zadzwonie do pana jutro

Mysle sobie ok., załatw to chlopie bo jak nie to Deja Vu cie czeka.

Teraz glowe wypelnia mi tylko ten stukot za przednia osia.( wiecej w watku o optymizmie D40 ) I tu mile zaskoczenie pan serwisant wyjechal ze mna na krotki odcinek zaczail o co chodzi, również i ja zasugerowałem mu poduszki pod skrzynia ( dzieki walecznemu Konradzie J, który sam nie bacząc o swoje życie wszedł w paszcze lwa i pokazał gdzie te dolegliwości - ale to juz inna powieć KONRAD WALLENRDOD motto - Dovate adungue sapere, come sono due generazoni da combattere... bisogna essere volpe e leone. - Macie bowiem wiedzieć, że są dwa sposoby walczenia… trzeba być lisem i lwem.

 

Nie trwalo to dłużej niż 15 min i auto znow gotowe do drogi 171 malych japończyków pod maska znow może napędzać moje 17 calowe felgi bez zakłóceń, w taki razie wracam do domu, jedna sprawa zaltwiona !

 

Kolejny dzien

 

Czekam na telefon , nic …. Mijaja godziny minuty sekundy …. Nic godzina 16 mysle DZWONIE !!!

- halo Pawel z tej strony pan J. ? ….

- srutututut … tralala lala … będę dzwonil za godzine.

- ok.

 

Godzina mija

Jest telefon

- winny się nie znalazł ale zadzwoni do pana nasz konsultant od zadowolenia klientow – slysze w słuchawce – on może podjąć decyzje co i jak – ok. mysle –

- kiedy ?

- jutro zadzwoni bo … .srutttutu tralala …. Beelelle ….

-ok.

 

Kolejny dzien ok. godziny 17.00

-tu dzowni …… ( pada nazwisko ) belelel bebebbe - i pada tekst - zadowalam klientow to moje motto .

- ale mi nie chodzi o zadowolenie, mi chodzi o porysowane auto

- to co sobie pan zyczy

- NIE PORYSOWANEGO SAMOCHODU !!!! W KONCU NOWY

- a da się z tym jeździć ?

o rzesz ty qurwa - mysle sobie kolejnemu trza obic puche ….

- Tak … da się z tym jeździć ale jak to wyglada

- to co możemy dla pana zrobi jakieś akcesoria ? robocizna gratis ? co sobie pan zyczy

- chwilll namysłu …… CHECE OPONY NA ZIME ZE STALOWKAMI !!! ( w koncu w norwegi mieszkam )

- eeeee… belelele .. .zadzwonie do pana jutro !

 

CDN

Link to comment
Share on other sites

Stary rewelacja mozesz ksiazki pisac Bardzo dobre a im nie popusczaj..

pozdrawiam

AP

p.s. a gdzie ten salonik lezy tj. zajduje sie????

Link to comment
Share on other sites

Opowieść jak tralala - fajnie sie czyta :one:

 

Szkoda tylko, że główny bohater ma jakby z góry skazane na niepowodzenie rozwiązanie głównego wątku opowieści.

 

Pomimo tego życzę pomyślnego zakończenia . :)

Link to comment
Share on other sites

Ptasiek możemy włączyć się do tej opowieści - wyobrażam sobie Ciebie jako Obelixa walcząego z Rzymianami - a tu chyba nieukami, gburami z ASO.

 

Może wyzwać ich wszytskich na pole i działamuy.

 

czekamy na dalszą część

Link to comment
Share on other sites

Rozwalające, szczególnie w połączeniu z komentarzem jarkk :one:

 

Coś widzę że na nieparzystych stronach książeczki o ASO można by drukować tą powieść w odcinkach. Ptasiek, ty bloga sobie załóż to i fotki będziesz mógł z komórki dorzucać - zobaczymy przy okazji coś z pola bitwy.

A jak będzie final countdown to przyjedziemy wszyscy navarami na plac i przeciwnik straci ducha walki.

Link to comment
Share on other sites

główny bohater ma jakby z góry skazane na niepowodzenie rozwiązanie głównego wątku opowieści

Taki niby Konrad Wallenrod ? Romantyczny bohater tragiczny :D

Link to comment
Share on other sites

Guest Ptasiek

Księga II Deja Vu

Kolejny dzien miaja bez oddewu ze strony naszych moskali (dealerów nissana ), ale coś już wisi w powietrzu, moje myśli gromadza się w głowie, niczym czarne chmury zbierające się na nieboskłonie, kotłują się i wiem że kolejny dzień będzie dniem w którym, wybuchnę, w końcu takie chmury tylko czasami wiatr rozgoni, a w większości przypadków, leje jak z cebra!! Powiedzcie mi dlaczego ludzie są tak nie słowni, przecież gdyby zadzwonił, powiedział:

– panie Pawle sprawa się przeciąga, będę dzwonił w późniejszym terminie, przecież to by było lepsze niż ta cisza i lekceważące podejście. No nic taka nasza dola jako klientów Nissan Polska

 

Księga III

 

Dziś jadę do kraka ale nie do nissana co się będę denerwował, najwyżej zadzwonię i zapytam co i jak, choć powiedziałem sobie już tam dzwonić nie będę, no ale co … tylko krowa zdania nie zmienia- najwyzej zadzwonie -myślę sobie.

 

Dojechałem do kraka sprawy mi się przeciągają myślę sobie a h..j … dzwonie :

- Dzień Dobry tu Pawel K. pan J. ?

- Dzień Dobry przy telefonie .

- słucham ?- myśle sobie pewnie mi ma coś ciekawego do powiedzenia.

- ....................... – nikt się nie odzywa

Po chwili słuchania z obu stron pada pytanie ze strony Pana J.:

-co pan sobie życzy ?

- no jak to co ? , jak tam moja sprawa ? ktoś miał dzwonić, podjąć decyzje – qurwa nie chce mi się już z nim gadać, ile razy można tłumaczyć o co mi chodzi !!!, być może koleś, ma tyle przypadków z samochodami nissana, ze nie potrafi sobie mojej sprawy zapamiętać, no nic obiecałem sobie ze nie popuszczę, to nie popuszczę! My gorole niskopienni to mamy we krwi że jak nas ktoś w „pienni” to marny jego los, nawet centusie z kraka,szans nie maja !!!

 

- ale panie Pawle. ja sprawe przekazałem, - ton wypowiedzi jest jednoznaczny ( przekazałem i mam pana w d*pie)

- ale moja sprawa wydaje mi się ze jest brana na przetrzymanie, dobrze zdajecie sobie sprawe że wyjeżdżam z kraju bo tutaj nie mieszkami i jeżeli wrócę to za kilka miesięcy.

- ależ nie, skądże znowu, dlaczego pan tak mysli – slychać w suchawce

- dlaczego? , niech pan nie zadaje głupich pytań – a co stanowczym trza być – wiec jak będzie ? pytam .

- zaraz dzwonie do pana od CS ( customer service ) pana TOMASZA i zbadam sprawe.

- ok. czekam na telefon. DO USLYSZENIA

- ok. DO WIDZENIA.

 

Oj czuje ze gość się ze mna pożegnał, ale chyba sobie nie zdaje sprawy z tego ze ja jestem w jego twierdzy, twierdzy kraka. Załatwię co mam załatwić, zajmie mi to ok. 3-4 h, jak telefonu nie będzie uderze na zajazd nissana z siłą huraganu Catrina, i spustosze caly dorobek najeźdźców z kraju kwitnącej wisni ( wiem ze nissan Navara jest składany w hiszpani przez francuzów – gorszego połączenia chyba być nie mogło, ale i tak większa cześć naszego społeczeństwa słysząc nissan mówi japończyk )

Mijaja sekundy minuty, godzina 1,2, 3, 4 wszystko już załatwione telefon milczy jak milczał. Myśle sobie może dzis sobota, nie pracuja, jakoś tlumacze sobie ze może cos się stalo bateria w komórce, się wyladowala ( sprawdzam moja jest ok. ) może Idea gdzieś nadajnik zapodziała, ale siedząca obok mnie towarzyszka broni, wbija igiełke w me czule punkty mówiąc :

- ale cie kołują, pewnie teraz siedzą i nabijają się ze znowu znaleźli jelenia,- a na tylnim siedzeniu przyszła teściowa też kłuje podobnym tekstami.

I tu nastąpił wybuch, JADE I NAPRAWDE BĘDZIE ŹLE !!! KONIEC, byłem ministrantem, jestem z Wadowice gdzie na śniadanie , obiad i kolacje jadamy papieskie kremówki, ale czas odłożyć tą dewocje, czas sięgnąć do najczarniejszych zakamarów własnej duszy, czas walki nadszedł.

Pissk,opon ruszam na nissan.

W sumie mam przewage, uderzam z zaskoczenia, w koncu do kraka mam troche km z mojej miesciny , dzis miałem czekać na telefon wiec nikt mnie się nie spodziewa, wpadam na salon i co widze, pan J. łowi kolejnych klientów, już są za biurkiem, podchodzę, i pada z mych ust:

- DZIEN DOBRY

- dzien ……. – i tu widac pelne zaskoczenie mojego oponenta, z wiecznie przyklejonego uśmiechu w stosunku do klientow, robi się cos w kształcie pomietej gazety, mina jaką każdy z nas miał w młodości, gdy za miast ciastek i słodyczy na śniadanie było mleko i brokuły, dla tej miny opłacało się tu przyjechać, nie często widuje się taki opad szczeny, to coś podobnego jak wyjeżdżam z myjni moim czarnym LE i zapuszczam się na głeboką jak studnia wieś.

Kołaczą mi w głowie słowa mej ukochanej STANOWCZO ALE SPOKOJNIE – trochu "narvany" jestem i ona to już dobrze wie, wie ze żartowałem z tym łomotem, ale w każdym żarcie trochę prawdy jest.

- DZWONIŁ PAN DO TEGO PANA T. z CS ?

- dzwoniłem, ale się nie dodzwoniłem – oszesz qurwa …. trzymajcie mnie ….. zaraz mu wytne w kły

- JAK TO PANI SIĘ SIĘ NIE DODZWONIL PRZEZ CZTERY GODZINY ? , przecież jego telefon to nie audio tele !!! ?

- będę jeszcze próbował za chwile, musi pan poczekać

- ZA CHWILE, CHYBA JUŻ ZA DLUGO CZEKAM ?

I tu do rozmowy włączają się przyszli klienci

- panie Jareczku, niech pan załatwi sprawe tego pana – z pogarda na mnie popatrzyli, starsze panstwo po 50 , przecież pan J. to przemiły człowiek, taki słowny, a ja mlody szczyl ubrany w „dres” mamuta (takie ciuchy dla clajberow ), z brakiem kultury, bo przecież powinienem poczekać na swoją kolejkę, ale Ci panstwo nie zdaja sobie sprawy jeszcze co tak naprawde ich czeka, – troszeczku on zdenerwowany – pada stwierdzenie

- w takim razie już to załatwiamy, dzwonie – pada opowiedz pana J., i jednoczesnie oddala się z miejsca mojego pierwszego ataku frontalnego !

 

- pan też kupuje takiego ?– starszy pan pokazuje na NOTA – w glosie słychać dume i zadowolenie z wyboru, i wyższość w koncu ja wygladam jak bym przyjechal malym fiatem, ani krawata, ani spodni w kantke, po prostu chlop z ulicy

- nie, proszę pana ja już kupilem ! i nie myślcie państwo ze obsługa będzie na tym samym poziomie, co jest teraz, gdy już wpłaacie pieniążki – dodaje

- a co jeśli można wiedzieć ?

- widzi pan tego pickupa ? to tego !

- aaaaa … - i tu następuję zwrot państwa starszych co do mojej osoby, toż to chyba nie szczyl w dresie a gość poważny, a przynajmniej klient a nie chlop z ulicy – a ile kosztowal jeśli można ?

- 140 .prosze pana

- aaaaaa …- nastąpiła konsternacja na twarzach państwa starszych, która łatwo dało się odczytać, a mianowicie skąd ten SZCZYL wziął tyle kasy.- i co się stalo że pan taki zdenerwowany ?

- no wiecie państwo ….. - tu zaczyna się moja opowieść w wielkim skrócie oczywiście, na temat moich jakże barwnych przygod z Nissanem , wtem przerwana przez pana J. który gdy zobaczył ze rozmawiam z potencjalnymi klientami, musiał zareagować, bo z potencjalnych klientów, mogło by nie zostać nic.

Pan J. prosi mnie na stronę tłumacząc się, skomląc przy tym jak zbity pies, iż pomimo wielu prób nie udaje mu się dodzwonić do pana od CS.

Ostentacyjnie dwukrotnie nagrywa się przy mnie na sekretarke pana T proszac o pilny kontakt. ….. O NIE MYSLE SOBIE TERAZ TO JUŻ JEST PRZEGIECIE PAŁY. Mowie ALBO ALBO …

- JESLI W PONIEDZIAŁEK, SPRAWA NIE ZOSTANIE ROZWIAZANA, TO BĘDZIEMY ROZMAWIAĆ INACZEJ, ( tu już zaświtało mi w głowie ze wezmę od niego zaświadczenie na piśmie ze wydali mi auto porysowane i zobaczymy jaka będzie reakcja )

Po mym STANOWCZYM stwierdzeniu nastąpiło zapewnienie ze strony pana J. ( już nie pamiętam które) ze wszystko będzie ok, tylko on ze swojej kieszeni nie może ponieść takich kosztow,

Na koniec trzasnąłem sobie drzwiami co bym w navarze tego nie musial robić i oddaliłem się z miejsca wydarzeń .

 

CDN

Link to comment
Share on other sites

dzisas...a podpisales juz pewnie odbior?

qr** tak jest zawsze ..zadzwonimy zadzwonimy..po tygodniu kiedy ja juz do patafianow dzwonei traktuja czlowieka jak natreta...

ciekawe czemu nie moze ze swojej kieszeni pokryc kosztow? przeciez to on spier...

jak nie on to jakis pracownik...qrde szkoda ze to tak daleko

Link to comment
Share on other sites

moj troszke nie o terenowkach ale w podobnej tonacji tylko zakonczony jak na razie happy endem

Tak sie stało grudnia pewnego pańskiego roku 2005 że udało sie wygrać w konkursie scenica (stad scenic na nie nissan) . Pieknie slicznie odbior we czwartek (zaraz po świetach 2005) zarejstrować ubezpieczyc przywiezc tablice. czlowiek i jego kobieta normalnie szczesliwi itd i wogle az szkoda gadac takie szczescie.

No i zaczyna sie , przemila pani z renault polska od kontaktow z mediami (konkurs łączony z national geographic) a kolor jaki a wyposażenie (no prawie standard + subtelnosci). Miła rozmowa (niejedna) dzieki ktorej auto przestało mieć francuskojęzyczne oprogramowanie a dostało bardziej ludzkie angielskie (dopiero w 2006 pojawilo sie polski) no i dywaniki gumowe i wogole pelnia szczescia.

Odbieramy oczywiscie godzine wczesniej jestem tak aby sie nie spoznic. Sympatyczni ludzie z renault i NG. Ogladam auto (jak kolega wczesniej wrzucil warto nowe ogladac) no ryska na elemencie plastikowym a raczej odprysk 5 mm na 2 mm (nieznaczny).

Pan (przedstawiciel salonu w ktorym odbieralem) powiedzial to nic wszystko ok naprawi sie. Przeczuwajac niesympatyczny rozwoj sytuacji powtorzylem swoje lakierowe spostrzezenie przemilej pani z renault polska od kontaktow z mediami i zaczelo sie (bogu dzieki) pani zaraz sprawe ruszyla protokoly przekazania z transportu i pan, ktory mowi to nic zzielenial (pewnie nieswieze sniadanko bylo). Pojawily sie wnioski i adnotacja, że uszczerbek lakierniczy i stwierdzenie naprawimy jak ustalimy kto winny (transport czy dealer). Dalej usmiechy zdjecia wywiady komentarze. Otwieranie bramy i wyjazd. Wyjechalismy dojechalismy do nissana (wtedy jeszcze byl moj, teraz cieszy sie z niego szwagier), przepakowalismy bagaze i w droge (wtedy jeszcze z narzeczona)... do najblizszej stacji paliw zeby nie pchać. Zapalila sie kontrolka a komputer wyswietlil komunikat sprawdz emisje. Co sobie pomyslal czlowiek co sie troche zna na technice, a pewnie zapalany byl gaszony i pojawil sie blad w kompie nic strasznego rozgrzeje sie wylaczy sie wlaczy i bedzie ok. po rozgrzaniu i przejechaniu kilkusetmetrow okazalo sie ze nie jest ok. Nawrotka powrot do serwisu no i ... sympatyczny pan mowi to samo co sobie pomyslałem i jeszcze ze skasuja blad i ze 20 minut. Po godzinie pan przychodzi i mowi no ze czujnik i ze jutro bedzie i prosze sie nie martwic. Szwagier nissanem do domu juz pojechal (120km od Wawy gdzie odbieralem). A Ty czlowieku czekaj do rana. Troszkie ciśnienie skoczylo mniej sympatyczna rozmowa z mojej strony za chwilke telefon do przemilej pani z renault polska od kontaktow z mediami. I czekam.

Po kolejnych dwoch godzinach w ktorych pan z z salonu chcial jechac do magazynu czesci swoim autem po czesci, dostalismy na tydzien Espace z wypasem i 3,0 dci na tydzien (czyli akurat na nasz wyjazd) oczywiscie swiezo wykapany zatankowany z przebiegiem 1540 km. Wyjechalismy w trase po okolo 100 km telefon od przemilej pani z renault polska od kontaktow z mediami z informacja ze naprawia wszystko, poprawia pierdółkę z lakierem i zaloza alarm dodatkowo i ze przepraszaja za nerwy i oczywiscie zeby sie nie martwic. A dlatych co oczekuja psioczenia... na tym skonczyly sie problemy.... Po tygodniu odddalem espace (szkoda niesamowity statek z fullwypasem, oddalem oczywiscie z pustym zbiornikiem i troszke nakreconym licznikiem) odebralem scenica. Jezdze nim juz ponad rok, zawiozl mnie i narzeczona w pazdzierniku 2006 do slubu i nawet zuzycie paliwa nie martwi (nawet ponizej 6 na trasie a w miejskich korkah do 9,5). Pozdrawiam i zycze rowniez pozytywnego zakonczenia sprawy

PS jest cos takiego jak rzecznik praw konsumenta to hasło czasem działa, a czasem trzeba sie do niego skierowac

jak sie wydaje kupe kasy to trzeba walczyc o swoje

Link to comment
Share on other sites

no tylko tutaj kazdy ma pickupa. kazdy na firme. kazdy wat odliczyl. a uokik patrzy i mowi: jest fakturka na firme? nie jest Pan konsumentem:)

tylko cywilna sprawa

heh wiem bo myslicie ze nie probowalem? po rozmowie z prawinicza z uokik bylem bogatszy o kilka kwesti jesli chodzi o konsumentow ale w mojej sprawie odsylala mnie do adwokata bo oni nic nie moga zrobic...

Link to comment
Share on other sites

Guest Ryży Koń

Eeee tam rzecznik...Taki to tylko siedzi w rzece i czyta gazetę. Nic tak nie poprawia kontaktów gwarant-klient jak BIG wp***dol najlepiej przy innych klientach firmy :D

Link to comment
Share on other sites

Nic tak nie poprawia kontaktów gwarant-klient jak BIG wp***dol najlepiej przy innych klientach firmy

i to jest ja mysle jedyna skutkujaca i sluszna koncepcja...

Link to comment
Share on other sites

i to jest powod zeby auto odbierac u dealera w niemczech tak jak moj znajomy zrobil z audi i nie bylo zadnych problemow, tam podobno sie licza z klientem a auta z reklamacji wysylaja do polski ;)

Link to comment
Share on other sites

Jak zaczną w Focusie rdzewieć drzwi , klapa bagażnika i maska po roku to nie będzie Ci wesoło. Ford trochę oszczedzał na cynkowaniach - mój Ford po 2 latach dość dziwnie wyglądał z dziurami?

 

Może lepiej jednak Almerę

Link to comment
Share on other sites

Mój zaczął gnić po 2 latach - dolne krawędzie drzwi od wewnątrz . Maska i klapa tak samo. A miał tylko 2 lata - co z tego że gwarancja 12 lat :diabel2:

Link to comment
Share on other sites

Guest Gumis78
Parę już straciło autoryzację - może tytułowy pan Jarosław będzie inna markę sprzedawał z równie dobrym skutkiem ?

 

nie wydaje mi sie ... bo to przeciez PGD wypiera konkurencje ...

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...